Toruń-Grudziądz. Gród Kopernika Powraca Do Formy Sprzed Lat.
Dla każdego kibica żużlowego derby są najważniejszym punktem sezonu. Tak samo było w przypadku batalii For Nature Solutions Apator Toruń z Zooleszcz GKM-em Grudziądz. Niezwykle emocjonujące zawody zakończyły się zdecydowanym zwycięstwem gospodarzy.
Minimalna zaliczka, której Toruń nie potrzebował
W pierwszym spotkanie obu drużyn Goście wygrali z minimalną zaliczką 2 punktów, które zdobyli w mękach zaledwie w 4 zawodników. Rewanż miał być okazją do pokazania prawdziwego oblicza drużyny z grodu Kopernika.
Młodzież kontra
Najlepszym w klasyfikacji z czwórki juniorów był Kacper Pludra, który potrafił nawet pokonać byłego mistrza świata Jasona Doyle’a. Jednak na MotoArenie to gospodarze dyktowali warunki i byli w stanie wygrać z seniorami. Dzięki temu Zieliński, były zawodnik GKM Grudziądz wyprzedził w klasyfikacji Michała Curzytka, i tym samym przestał być Juniorem o najniższych notowaniach.
Nowe twarze
Przez kontuzje zarówno Nickiego Pedersena, jak i Kacpra Łobodzińskiego GKM Grudziądz musiał posiłkować się innymi zawodnikami, czyli Emilem Breumem i Wiktorem Rafalskim. Jednak obaj zawodnicy nie wnieśli prawie nic do dorobku drużyny. Przez to z siedmioosobowego składu do walki stanęło tylko 3 seniorów. Ich łączna zdobycz wynosiła 30 punktów.
Największa pięta achillesowa, jaką ma Toruń[1]
Przez cały mecz Torunianie przegrali tylko 2 razy, w tym parą Holder — Przedpełski. Jest to jedna z najgorszych par w całej PGE Ekstralidze. Przez to Robert Sawina puszcza tych zawodników w pierwszej fazie spotkania, by Patryk Dudek i Robert Lambert odrobili straty w 2 części meczu.
Był to jedyny element, który nie grał w zespole z grodu Kopernika. Jeśli szefowie wzmocnią tych dwóch zawodników, spokojnie są w stanie walczyć o medale.
Przebieg spotkania
Wraz z otwarciem zawodów najgorszą parą toruńską grudziądzanom udało się odrobić dwupunktową stratę i wyrównać wynik w dwumeczu 48:48. Jednak już w biegu juniorskim Toruń rozpoczął passę 5:1 i więcej nie przegrali do biegu 14.
W samym biegu 14. Toruń po raz pierwszy w tym sezonie puścił Krzysztofa Lewandowskiego, który przez to zdobył pierwsze 0 w tym spotkaniu. Zrobili to, ponieważ cały mecz był rozstrzygnięty w biegu 12.
W tym spotkaniu był tylko jeden upadek Kacpra Pludry, który na pierwszym okrążeniu zbyt mocno wjechał w innego zawodnika. Przez to całość meczu odbyła się bez zbędnych powtórek.
Przyszłość drużyn
W następnych meczach obie drużyny zmierzą się z najsilniejszymi zespołami PGE Ekstraligi. Przez to jest pewna szansa, że zobaczymy powtórkę z wyniku. Tym razem ze słabszymi wynikami wyjadą obie drużyny uczestniczące w piątkowym spotkaniu.

[1] Jest jeszcze jeden problem klubu z Torunia:
https://motorzuzel.pl/wieczna-petla-przeznaczenia-torunskiego-klubu/
Poprzedni wpis ekstraligowy:
https://motorzuzel.pl/pojedynek-zeszlorocznego-mistrza-polski-z-beniaminkiem/
Niestety, bez juniorów i Jacka Holdera będzie trudno o jakiś medal dla Apatora. Pokazał to mecz z liderem – Motorem Lublin.